Sons of Anarchy czyli jak zabić jesienno-zimową nudę

Sezon motocyklowy niestety nieubłaganie zmierza ku końcowi. Gdy zrobi się zimno i spadnie pierwszy śnieg można siedzieć w garażu i grzebać przy maszynie. Warto jednak dać odpocząć kobiecie, by ta mogła nadążyć z praniem i czasem siąść z piwem przed telewizorem. Co oglądać? No właśnie!

Seriali o tematyce motocyklowej jest jak na lekarstwo. Uwagę należy jednak zwrócić na propozycję amerykańskiej stacji FX, która przed kilkoma laty rozpoczęła emisję serialu Sons of Anarchy (Synowie Anarchii).

Wystarczy obejrzeć ledwie kilka odcinków by dać się porwać klimatowi tej niezwykłej serii stworzonej przez dziś już chyba legendarnego Kurta Suttera. Małe amerykańskie miasteczko, klub motocyklowy a raczej gang, który chroni mieszkańców i swoje interesy przed meksykańską konkurencją. Są dziewczyny, są dragi, jest duuuużo cycków i seksu. Nie brakuje przemocy, brutalności, dramatu a wszystko jest okraszone świetnymi zdjęciami i jeszcze lepszą muzyką. W zasadzie chyba nie musiałbym pisać nic więcej – bo i czegóż więcej chcieć.

W sumie nakręcono 7 sezonów na które złożyły się 92 genialne odcinki. Muszę przyznać, oglądałem serial od samego początku, już tuż po premierze. Niektóre sezony zdarzało mi się odpalać nawet po kilka razy. SoA to prawdziwe dzieło sztuki. Nie można porównać tego do tego filmowego i serialowego gówna, które jest nam na co dzień serwowane w telewizji. Nie. Synowie to zupełnie inny poziom.

Podczas oglądania nigdy nie wiesz co Sutter wymyślił i co zaraz się zdarzy. Niespodzianek jest na pęczki a w każdym z sezonów ginie średnio pół obsady. Oglądasz i przeżywasz wszystko to co przeżywają bohaterowie, nie da się inaczej. W tym tkwi siła i piękno tego jakże wspaniałego ale i mrocznego kina.

Nie będę rozpisywać się o akcji, bo po co psuć zabawę. Może o aktorach? Znane powinno być przynajmniej nazwisko Rona Perlmana, który gra jedną z głównych ról. Pamiętacie żonę Ala Bundy’ego? Ruda Peggy partneruje na ekranie właśnie Perlmanowi. Plecaczki i amazonki zapewne kojarzą również Charliego Hunnama, który jeszcze niedawno pretendował do głównej roli w „50 twarzach Greya”. W serialu gościnnie pojawiali się m.in. Stephen King, Danny Trejo, David Hasselhoff, Marylin Manson czy nie kto inny jak Courtney Love (ta sama która zabiła Cobaina).

Na koniec o motorach. Synowie latają oczywiście Harleyami. Każdy członek ma lekko przerobioną Dynę. W gablocie w klubie stoi z kolei Knucklehead z 1946 roku. Lecz zostaje on odpalony w sumie tylko w ostatnim odcinku  ale za to raz po raz cieszy oko widza.

Mało? No cóż, więcej nie zdradzę bo zahacza to już o spoilery. Może powiem tylko tyle, że sezon 3 trochę się dłuży no ale nie można mieć wszystkiego. Pozostałe 4 są wystarczająco dobre tfu, epickie (zwłaszcza ostatni).

Tak czy owak, warto znaleźć czas i na chwile wyjść z garażu. Ci którzy obejrzeli już kilka odcinków na pewno to potwierdzą.