Jak przygotować się do trasy motocyklem

…czyli poradnik dla niekumatych.

W ten spokojny deszczowy wieczór, przy piwku rzemieślniczym z browaru XYZ (reklamy nie będzie, za reklamę trzeba płacić :P) stwierdziłem, że podzielę się dobrymi radami. Dlaczego? Jeśli czytacie moje teksty wiecie, że niejedna przygoda już mnie spotkała i to zwykle przez własną głupotę. No ale do rzeczy.

Od czego zacząć? Ano od wyboru miejsca. Cel determinuje praktycznie wszystko – począwszy od ubrania poprzez ramy czasowe i koszty. Załóżmy, że cel podróży został wybrany. Następny logiczny krok to sprawdzenie pogody. Ja zwykle w tym celu korzystam z twojapogoda.com – ktoś mi kiedy polecił i póki co się sprawdza. W zależności od przewidywanych warunków i miejsca w sakwach warto zabrać nieprzemakalne ciuchy a także buty – (więcej o tym w tym tekście). W przypadku ostrego słońca coś lżejszego, żeby się nie stopić albo nie „pachnieć” plecaczkowi. Przydatna bywa również bielizna termoaktywna. Nie polecam jazdy w krótkich spodenkach czy t-shirtach. Czemu? Pomyśl jak będziesz wyglądał po (nie daj Boże spotkaniu z asfaltem).

Przed samym startem obowiązkowo trzeba sprawdzić, czy na trasie (a raczej przy trasie) nie „obijają” się drogowcy. Może to znacząco wpłynąć na czas podróży i na nerwy, co nigdy nie jest dobre. A wiem co mówię.

No to ustawiamy nawigację albo pakujemy mapy (dla tych starej daty) i jupikajkej… hola hola nie tak szybko! Jeśli trasa dłuższa, to trzeba zapakować zestaw naprawczy. Przy podróżach za granicę warto sprawdzić numery ratunkowe. Doładowanie telefonu – ważna sprawa, bo jak zadzwonisz po lawetę albo znajomego gdy hajsu brak? No właśnie! O apteczce mówić chyba nie muszę, tak samo o komplecie kluczy i zapasowych bezpiecznikach, świecach i żarówkach.

Jadąc do np. do Austrii trzeba być przygotowanym również na winiety więc kasa misiu kasa, a najlepiej Euro –  w zależności od kraju odpowiednia waluta. Dobrze zapoznać się także z obowiązującymi przepisami a co za tym idzie ograniczeniami prędkości albo normami dotyczącymi wydechów. Mandatów przecież nikt nie chce płacić. A więc planowanie, planowanie i jeszcze raz planowanie. No i oczywiście z głową.

Planując nocleg w hotelu/pensjonacie, warto pogadać z kierownikiem/właścicielem jak wygląda sprawa z parkingiem. Nocując na campingu trzeba pamiętać o odpowiednim sprzęcie (namiot itd.) i zabezpieczeniach do moto. Nigdy nie wiadomo, kto śpi w namiocie obok.

Przed startem dobrze sprawdzić również stacje benzynowe po drodze i zaplanować odpowiednio pit stopy i postoje. Nie polecam jazdy do granic możliwości, nie ma to większego sensu i nie służy bezpieczeństwu. Jazda autobahną jest monotonna i usypia.

Jeśli chodzi zaś o przygotowanie motocykla – standardowe rzeczy czyli ciśnienie w kołach, oględziny silnika w poszukiwaniu wycieków, sprawdzenie stanu oleju, płynu hamulcowego, samych hamulców, świateł, opon i naciągu łańcucha. Dobrze po dokręcać też śrubki. Wystarczą te widoczne, np. ze silnika. Sam zwykle robię przegląd w serwisie.

I kilka praktycznych rad:

  1. Brać tylko najpotrzebniejsze rzeczy! Nie ma sensu brać zbyt dużo jedzenia, w cywilizowanych krajach można je bowiem kupić.
  2. Żadnych ostrych przedmiotów w kieszeniach – przy upadku można się fajnie pociąć, a tego nie chcemy.
  3. Kulturalne zachowanie na drodze – bo motocyklowa Brać przecież się pozdrawia!
  4. Okrycie twarzy i szyi – z jednej strony robale, z drugiej wiatr. Tak czy owak warto coś mieć na buźce.
  5. Komórka w bezpiecznym miejscu – tak by nie zamokła!

Z mojej strony to chyba tyle. Więcej grzechów nie pamiętam ale liczę na wasze komentarze gdyż zawsze można się poprawić! LWG!